Zdarzyło Ci się tak mocno dążyć do wymarzonej pozycji, zakresu ruchu, że przyniosło Ci to więcej napięć niż rozluźnienia?
A może od dawna borykasz się z jakimś ograniczeniem i nie daje Ci to spokoju.
Nie wciągaj się w tę pułapkę. Tak, joga może być drogą rozwoju i pewne motywacje i plany pomagają w zmianie priorytetów, by znaleźć odpowiednią dyscyplinę i spełniać marzenia o wygięciach, pińća majurasanie [pincha mayurasana], wytrzymałości czy luźniejszych biodrach.
Ta dyscyplina powinna być jednak dla nas dobra! Pomagać nam jeszcze lepiej się organizować, nie rezygnować z tego, co dla nas ważne. Czuć się coraz lepiej, fizycznie i mentalnie, odczuwać satysfakcję z czegoś, co nie zależy od niczego innego na świecie niż my sami – naszego doświadczenie ciała, oddechu, jasności i spokoju.
Ruch to przywilej. Jest nim też każda chwila, nawet najmniejsza, którą możemy poświęcić na coś, co nie jest nam narzucone z zewnątrz. Jest nim poczucie własnego ciała, jak wiele byśmy mu w międzyczasie zarzucali, ile od niego oczekiwali. Bez niego droga samorozwoju nie byłaby niemożliwa – ale bardzo utrudniona, abstrakcyjna. Ruch i wzbudzane przez niego odczucia to nasza kotwica w poszukiwaniu otwartego, nieuwarunkowanego doświadczenia. Poczucie ciała to pierwsza lekcja i początek każdej medytacji. To tak naprawdę droga do wolności, którą już mamy.
Kiedy następnym razem będziesz spacerować, a może iść w jakimś określonym, zewnętrznym właśnie celu, poczuj stabilność Twojego kroku. Jak stopy raz za razem znajdują kontakt z podłożem, na chwilę przyklejają Cię do niego. Jeśli nie możesz iść – może to dłonie albo pośladki są teraz Twoim fundamentem? Czy jest w tym wrażeniu coś spokojnego, akceptującego?
Poczuj, jak ten kontakt z doświadczeniem ciężaru i uziemienia zwiększa wrażenie płynności, a razem z nim płynniejszy staje się każdy Twój ruch, każda część ciała mięknie. Nie w pełni. W jakimś odczuwalnym dla Ciebie zakresie. Niech to poczucie będzie przez chwilę ważniejsze niż cokolwiek innego, co znajdujesz w Twoim samopoczuciu. Daj się temu rozwinąć.
Nie tracąc z wewnętrznego oka tych obserwowanych aspektów doświadczenia, spróbuj patrzeć szerzej. To przestrzeń Twojego doświadczenia. Niech Twój wzrok się nią wypełni, a obserwacja dalej zakorzenia w Tobie. Bądź w tym pomiędzy zewnętrzem i wnętrzem. W kontakcie i niezależności od niego. Czy to najprostsza droga do spokojnego, niczym niepowodowanego szczęścia?
***
Z dedykacją dla R. za nieustanną inspirację!
***