Rozciągaj swój układ nerwowy, czyli nie walcz, tylko poddaj się

Kiedy myślimy o rozciąganiu, wyobrażamy sobie elastyczną, giętką osobę w ruchu pełnym spokoju, łagodności i pewnej elegancji. Kiedy sami próbujemy się rozciągać, zbyt często zaczynamy od siłowania się z ciałem i krzywienia z bólu, gotowi wyskoczyć z nieprzyjemnej pozycji jak z procy. To moim zdaniem najlepiej obrazuje, co robimy swojemu ciału i samopoczuciu, chcąc uelastycznić się na siłę. Naciągamy się do granic wytrzymałości, podrażnieni bardziej niż przed ruchem, który miał nam przynieść ukojenie.

Rozciąganie to praca układu nerwowego. Dotykamy go pośrednio, poprzez ruch w ciele, pracę z oddechem i nastawieniem umysłu. Jednak działanie wprowadzone przez te trzy czynniki przekłada się kolejno na zmiany w sposobie, w jaki funkcjonujemy jako całość.

Nie mam tu na myśli fizycznego rozciągania nerwów, choć ono oczywiście także zachodzi w trakcie mądrze prowadzonego ruchu wydłużającego inne tkanki naszych ciał.

Chodzi raczej o bodźce, których sobie dostarczamy podczas rozciągania się.

Czy wysyłamy sygnały do ataku czy do poddania się.

Zanim wyjaśnię konkretną pracę, jakiej warto szukać, by uelastyczniać się, rozmiękczać i nawilżać ciało odblokowując przepływy niezbędnych płynów i energii, spójrzmy na to z jeszcze jednej strony.

Często słyszymy o przypadkach osób w stanie nietrzeźwym, które przeżywają upadek z wysokiego piętra lub są w stanie wykonywać ruchy w zakresach, jakich na co dzień nie zna ich ciało. Wiąże się to z chwilowym zresetowaniem pamięci układu nerwowego o napięciach, blokadach, niebezpieczeństwach i przyjmowaniem wszystkiego – z otwartością. Jest to jednak stan chwilowy i ciało następnego dnia doświadcza nieprzyjemnego nawrotu pamięci. Nie warto więc próbować swych sił w szpagacie w stanie niekontrolowanego rozluźnienia sponsorowanego alkoholem.

A teraz zabierzmy się za rozciąganie tak, by niezależnie od jego zakresu przynosiło nam odczucie spokoju, gracji, łagodności i wewnętrznej radości.

Zanim wykonasz Twój ruch, poczuj na czym siedzisz, na czym stoisz. Zauważ Twój oddech i zacznij nieznacznie spowalniać wydechy, starając się nie wprowadzać po nich szybszych, głębszych wdechów. Twój układ nerwowy otrzyma impuls o możliwości uspokojenia się i niewzbraniania przez ruchami, które zaczniesz wykonywać. Rozpoczynając rozciąganie, wykonaj je najpierw w zakresie, w którym niemal nic nie czujesz – a potem postaraj się poczuć ten zakres lepiej. Nie blokować w nim oddechu w ciele, nie skracać go i pogłębiać rozciąganie na tyle, na ile Twoje ciało nie odbiera go jako zagrożenia, nie zaczyna stawiać mu oporu. Jeżeli taka reakcja mimo wszystko się pojawi, wycofaj się do wygodnego zakresu, w którym nic Cię nie drażni, a oddech się nie przyspiesza. Postaraj się podejść do tej czynności ponownie, ale wolniej, nie tracąc z oczu obserwacji swoich wrażeń i nastawienia. Jeżeli to niemożliwe, zmień ruch na inny. Być może Twoje ciało odbiera go na tym etapie jako niebezpieczne ze względu na doświadczone urazy.

Dobre rozciąganie – spokojne, powolne, progresywne – powinno wychładzać ciało i wyciszać umysł, zwiększać doświadczenie przestrzeni w sobie i po prostu stanowić przyjemność, którą możemy sobie zaoferować zawsze, gdy tylko tego potrzebujemy. Wtedy pozwala zacząć nam odkształcać nasze ciało, przyzwyczajać układ nerwowy do nowych zakresów ruchu, zmieniać na trwałe sposób, w jaki doświadczamy siebie.

Spokój, łagodność i miękkość są dla każdego z nas na wyciągnięcie ręki – zależnie od tego, jak tę rękę wyciągniemy.

Dodaj komentarz