
Tym, czego często poszukujemy w praktyce jogi i poza nią, jest zmiana. Niezależnie od tego, czy chcemy, by wpłynęła na otaczające nas okoliczności czy pozwoliła nam pozostać sobą w morzu dokonujących się w życiu przemian, stanowi ważne i silnie odczuwane przez nas doświadczenie. I choć wiele chcianych i niechcianych wydarzeń w życiu może doprowadzić nas do przełomu, niekoniecznie musi on nas kierować ku temu, czego pragniemy. Nie zawsze też pozwala poczuć, że wykonaliśmy kolejny krok na ścieżce rozwoju, jeśli jego efekty nie zostają z nami na dłużej.
Pierwszą z rzeczy, o które możemy wówczas zadbać, jest pozwolenie sobie na to, by zmiana nas dotknęła. Nie mamy pewności, jak na nas wpłynie, jak się poczujemy, i czasem wolimy się przed nią wzbraniać. Co więcej, etap przechodzenia przez nią nie musi się wydawać komfortowy, dlatego że każda trwała przemiana dotyczy czegoś więcej niż siebie samej. Nas całych. Wymiana jednego elementu w układance musi wpłynąć na inne, zburzyć dotychczasowy porządek. Dopuszczenie do siebie tej czasowej dezintegracji – to wyzwanie!
Wiele praktyk wychodzi temu doświadczeniu naprzeciw. Na bardzo subtelnym poziomie nawet inny rodzaj oddechu, inaczej wykonany ruch, inny sposób spędzania czasu mają potencjał do oswajania nas z tym, co nowe, i jak się w nim odnajdujemy. Nawet dzięki ćwiczeniom fizycznym – asanom, innym aktywnościom – poznajemy swoje ciało, a więc i wrażenia w nim, inaczej niż dotychczas. Każde z tych działań pomaga nam się przyzwyczaić do czucia się niezwyczajnie, niewygodnie, a może po prostu – nie wiadomo jak.
Drugi aspekt, który wiąże się z przechodzeniem przez wypracowaną czy przyniesioną przez życie zmianę, stanowi dopuszczenie jej do naszej osobowości. Często, gdy to poczucie nowego wreszcie przyjmiemy, możemy sami poczuć się inni. Nierozpoznawani przez samych siebie, mamy okazję doświadczyć się poza zastanymi ograniczeniami, wyobrażeniami o sobie i tym, na co nas stać. Wewnętrzny krytyk, choć często obecny, staje się wtedy krytykiem konstruktywnym, otwierając w nas możliwość działania lub bycia bardziej sobą tam, gdzie wcześniej (z przyzwyczajenia, braku wiary w siebie) jej nie dostrzegaliśmy. Im głębiej doświadczona i przyjęta jako element wpływający na cały nasz obraz, zmiana może pozytywniej wpływać na nasze dalsze kroki ku odkryciu swej prawdziwej, wewnętrznej natury.
By się na nią otworzyć, spróbuj praktyki słuchania inaczej.
Wybierz wygodną dla siebie pozycję, w której Twojeciało nie tylko zacznie się relaksować, ale będzie mogło nie stawiać niczemu oporu, przed niczym się nie wzbraniać. Uważne słuchanie zaczyna się od świadomego przyjmowania tego, co nas otacza, niezależnie od tego, jak chcielibyśmy to ocenić.
Jeżeli jednak otaczające Cię dźwięki nie stanowią inspiracji do podjęcia się tej praktyki lub uniemożliwiają Twoje rozluźnienie, wybierz przyjemny dla siebie, spokojny utwór bądź ten, który zazwyczaj proponuję do tej pracy swoim uczniom czy innym praktykującym.
Zamknij oczy lub rozluźnij spojrzenie. Nie wypierając swoich myśli, wrażeń, samopoczucia ani innych doświadczeń dopływających z zewnątrz czy z wewnątrz, zacznij zwracać uwagę na dopływające do Ciebie dźwięki.
Jeśli zaczniesz je oceniać, nazywać, z czymś kojarzyć, pozwól sobie doświadczyć tych nazw, kategorii i pojawiających się form. Nie wypierając tego, co się pojawia na poziomie intelektualnym, zacznij jednocześnie obserwować, jak się czujesz, słysząc dźwięk czy dźwięki z chwili na chwilę.
Niech skojarzenia i oceny nie ograniczają Twoich odczuć. Pozwól sobie poznawać dźwięki niezależnie od nich, czy się pojawiają, czy nie. Obserwuj, jak reaguje Twoje ciało, samopoczucie, oddech na to, co słyszysz. Zobacz, jak to jest, nie musieć przez chwilę na nic reagować.
Pogłębiając praktykę, nie wypierając wrażeń i myśli, postaraj się słuchać przez pryzmat swojego doświadczenia, czyli ogólnie rozumianego samopoczucia.
Dźwięk jest falą i kiedy się przed nią nie wzbraniamy, wibruje w nas, choćby bardzo subtelnie, po czym się wycisza – a wraz z nią wycisza się nasza reakcja. Nic poza myślami, naszą uwagą, nie przytrzymuje jej w naszym doświadczeniu. Tworzymy wtedy przestrzeń w sobie, by mogło pojawiać się to, co się pojawia, bez naszej kontroli. Także przestrzeń na to, by usłyszeć coś inaczej – lepiej, uważniej, z większą wrażliwością i otwartością.
Jeżeli praktyka prowadzi Cię w tym kierunku, postaraj się słuchać nie tylko dźwięków, ale też pojawiających się między nimi przerw. Pojawiającej się ciszy.
Choć tak ją nazywam, to jednocześnie coś więcej i coś innego. Cisza, która trwa niezależnie od tego, czy przysłaniają ją inne dźwięki, wrażenia. Cisza, która jest wyrazem Twojego wewnętrznego spokoju.
Kiedy zakończysz praktykę w wybrany sposób, zobacz, jak się czujesz, jaki jest Twój stan. Postaraj się go przyjąć takim, jakim jest. Otwórz oczy lub pozwól, by wzrok się wyostrzył.
Pozwól sobie zobaczyć to, co widzisz. Czy patrzysz inaczej?